Oskar Pietuszewski po transferze do FC Porto zdawał się mieć czas na aklimatyzację w zespole. Wielu nie wróżyło mu szybkiego rozwoju w ekipie ,,Smoków", zwłaszcza, że w ekstraklasie zdarzały mu się mecze nierówne i słabe przeplatane z tymi lepszymi, w których brylował i brał udział w zdobywaniu goli. Generalnie zarzucano mu braki liczbowe i duże braki w momencie podejmowania decyzji. Należy jednak wziąć pod uwagę, że jest to zaledwie zawodnik 17- letni, który dopiero nabierze pełni umiejętności. Wbrew wszystkim głosom przeciwnym temu ruchowi Oskar stara się grać tak, jak zdążył nas do tego przyzwyczaić w ekstraklasie - przebojowo i nieprzewidywalnie.
Czytając różne wypowiedzi i komentarze dotyczące tego ruchu, dochodzę do wniosku, że część działaczy polskiej piłki próbuje „chronić” Oskara Pietuszewskiego. Nie chodzi o to, by wbijać szpilę w stronę Jana Urbana czy Jacka Magiery, ale o pewną niekonsekwencję. Ci sami ludzie potrafią zachwycać się tym, jak inne reprezentacje odważnie wprowadzają młodych zawodników, a u nas nagle pojawia się ostrożność. Nie twierdzę, że to wyłącznie trenerzy tworzą narrację, by nie powoływać Pietuszewskiego. Spotkałem się z podobnymi opiniami także wśród kibiców. I tu pojawia się zasadnicze pytanie: kiedy mamy wprowadzać młodych piłkarzy, jeśli nie wtedy, gdy są w dobrej formie? Co realnie stoi na przeszkodzie? Hierarchia w kadrze, młodość, brak doświadczenia?
Można przywołać słowa Stanisława Jachowicza: „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. One dobrze oddają sposób myślenia wielu osób, które przekonują, że Oskar w kadrze jeszcze się nagra. W czasie zachwytów nad młodymi gwiazdami światowej piłki warto spojrzeć na to, co mamy u siebie, tu i teraz. Moje powyższe słowa potraktujmy jako swoiste preludium i odezwę do Jana Urbana by Oskara powołać, a nie jako krytykę względem selekcjonera.
In Portugal we say: 𝐬𝐞𝐫𝐯𝐢𝐮 𝐝𝐞 𝐛𝐚𝐧𝐝𝐞𝐣𝐚📥
Oskar Pietuszewski 🇵🇱 pic.twitter.com/WSca5EZJ3j
— FC Porto (@FCPorto) February 22, 2026
Portugalczycy zachwyceni Pietuszewskim
Welcome, Oskar Pietuszewski, to your new home 🐉 pic.twitter.com/qioBr2LPnb
— FC Porto (@FCPorto) January 7, 2026
Pierwsze mecze
Oskar Pietuszewski w swoich pierwszych meczach od początku pokazuje, że nie ma zamiaru czekać na to aż ktoś mu da szansę wykazania się. W swoim pierwszym meczu z Vitorią Guimaraes pokazał się z bardzo obiecującej strony. Pomimo, że zagrał zaledwie 17 minut jego gra mogła się podoba kibicom i dziennikarzom. Oskar był przebojowy, starał się szarpać na skrzydle i wybierać niekonwencjonalne rozwiązania swoich akcji. Często starał się grać na wyprzedzenie i pomimo, że zagrał tylko nieco ponad kwadrans mógł się podobać. Polak zanotował w tym spotkaniu 11 kontaktów z piłką, które przekuł na 6 podań w tym 4 celne. Szukał także biegów progresywnych by móc wykorzystać swoją szybkość i dostać piłkę wolne pole.

Kolejne spotkania to kolejne mecze, w których Pietuszewski pokazywał się obiecująco. Widać było, że ze względu na wiek ma problemy w podejmowaniu decyzji i grał chaotycznie. Niemniej jednak ciągle starał się być pod grą i aktywnie uczestniczył w atakach zespołu ,,Smoków”. Młody Polak starał się wykorzystać wszystkie swoje atuty aby odjechać przeciwnikom. Trzeba zauważyć, że Pietuszewski to nie jest chucherko. Pomimo niezbyt dużego wzrostu jest dobrze zbudowany i nie odstaje fizycznie od innych zawodników. Potrafił się kilkukrotnie zastawić a następnie odwrócić z piłką. Widać w jego poczynaniach dużą sportową bezczelność, której w obecnych czasach brakuje, niektórym reprezentantom Polski.
Mecz z Rio Ave
Oskar wyszedł w pierwszym składzie po raz drugi z rzędu. Podczas 65 minut spotkania potrafił zrobić dużo szumu wokół siebie jak i na samym placu gry.
W meczu FC Porto z Rio Ave Oskar Pietuszewski znów był jedną z najbardziej wyrazistych postaci na boisku. Porto wygrało 1:0, a kluczowa akcja należała do niego. Pokazał to co lubi robić, czyli progresywne wyjście za obronę i rajd w stronę bramki rywala. Ponownie pokazał to co udało się nam dostrzec w innych spotkaniach. Dużo poruszał się bez piłki , był odważny w pojedynkach. Warto w tym miejscu podkreślić, że Oskar jest niesamowicie wertykalny w swoim graniu. Mowa tutaj o momentach gry z pierwszej piłki i ekwilibrystycznych zagraniach. Kilka razy wszedł w drybling bez kalkulacji, nie zawsze z dobrym efektem. Miewał momenty chaotyczne, gdy próbował zrobić za dużo naraz. Jednakże to należy zrzucić na barki jego wieku.

Portugalia zakochana w Oskarze
Po ostatnich występach Oskara Pietuszewskiego w barwach FC Porto widać, że kibice są nim oczarowani. W Portugalii coraz częściej można usłyszeć, że kibice zakochali się w nim od pierwszego wejrzenia, a może raczej od pierwszego zagrania piłki. Wystarczy kilka jego kontaktów z futbolówką żeby nagle na boisku zaczęło się dziać.
W mediach społecznościowych fani piszą o nim jak o „rozsiewaczu żaru”, kimś, kto jednym przyspieszeniem potrafi rozpalić mecz. Pojawiają się porównania do Ricardo Quaresmy. Nie chodzi tylko o drybling, ale o bezczelność w grze, o odwagę, by próbować rzeczy trudnych wtedy, gdy inni wybierają bezpieczne rozwiązania.
Jest w tym też nuta onieśmielenia. Bo Pietuszewski gra bez kompleksów. Nie wygląda jak chłopak, który dopiero wchodzi do dużej piłki. Bierze odpowiedzialność, chce być w centrum wydarzeń, nie chowa się. I nawet jeśli czasem przesadzi, jeśli w jego grze pojawi się chaos, to kibice widzą w tym raczej ogień niż błąd. Starają się go usprawiedliwiać i realne wzmocnienie drużyny. Dziennikarze w Portugalii mówią wprost o tym, że tej drużynie jest potrzebny bardziej chaotyczny Pietuszewski niż apatyczny i bezzębny Borja Sainz, który nie jest w formie.
Powołanie dla Pietuszewskiego?
Jeśli to ja miałbym decydować kogo powołać na marcowe zgrupowanie z pewnością Oskar byłby na tej liście wysoko. Nie mówię żeby powołania zaczynać od niego ale miejsce dla niego z pewnością powinno się znaleźć.
My Polacy mamy jedną ogromną wadę, lubimy sobie pomarudzić i ponarzekać. Zamiast doszukiwać się pozytywów w grze Pietuszewskiego widzimy jego błędy, które jak na jego wiek są czymś normalnym. Widzimy to, że traci kilkukrotnie piłkę, jest chaotyczny, odstaje od innych ale nie widzimy, że to jest zawodnik, który wykazuje ogromny potencjał. Należy sobie zadać pytanie: skoro są reprezentacje, które są w stanie 16-17 czy nawet 18- latkom dać szansę gry w pierwszej drużynie, to dlaczego Polska nie jest w stanie zrobić tego samego w przypadku Oskara? Nie jesteśmy przecież krajem, który mógłby niewiadomą jakość na jego pozycji, że moglibyśmy z niego w chwili obecnej zrezygnować. To nie jest też tak, że państwa pokroju Francji, Hiszpanii czy Anglii rezygnują z takich zawodników. Reprezentacje takie dają sukcesywnie szansę nowym, młodym zawodnikom bez obawy, że się „spalą”.
Oskar Pietuszewski z pierwszą asystą w Porto !! :)
Teraz czekamy na pierwszą bramkę :) #PORRAV pic.twitter.com/UW4duQUDR8— Kamil Wertel (@kamilwertel) February 22, 2026
Z czego więc wynika taka zależność? Ciężko stwierdzić, mam jednak wrażenie, że w dużej mierze zależy to od naszego przekonania. My Polacy ciągle żyjemy przeszłością i myślą o talentach, które zapowiadały się na niesamowitych piłkarzy a finalnie przez złe wprowadzenie do seniorów ginęły w czeluściach piłki seniorskiej. Warto zwrócić uwagę na dzisiejszą okładkę „O Jogo”, na której pierwszej stronie pojawił się właśnie Oskar. Rozmowy toczą się o nim non stop więc dlaczego my w Polsce tego nie dostrzegamy? Jeżeli ktoś mówi tutaj o pompowaniu balonika to mamy tutaj problem. Głównie dlatego, że balonik nie jest pompowany by promować go do gry w kadrze, a po to by chłopaka nie „stracić”.
Za kogo do kadry?
Zobaczymy zatem kogo Oskar mógłby zastąpić w kadrze. Aktualnie możemy znaleźć miejsce w drużynie nie tylko ze względu na pauzę związaną z kartkami ale też ze względu na dyspozycję. W poniższym zestawieniu zostali wzięci pod uwagę zawodnicy występujący na lewym skrzydle, bądź wahadle czyli pozycji, na której występuje Oskar.
Nicola Zalewski – zawodnik Atalanty Bergamo, który prezentuje się w reprezentacji bardzo dobrze będzie zmuszony pauzować przez głupio otrzymaną żółtą kartkę w meczu z Maltą. Na szczęście jednak kara obejmie tylko półfinałowy mecz z Albanią. Sam zawodnik w sezonie klubowym również jest chwalony przez trenera i dziennikarzy we Włoszech. Jak dotąd udało mu się skompletować 2 bramki i 4 asysty co jest całkiem przyzwoitym wynikiem.
Michał Skóraś – piłkarz belgijskiego Gent. W 18 meczach zdobył 2 bramki i 5 asyst. Znowu mamy tutaj doczynienia z przywoitymi liczbami. W samej lidze belgijskiej Polak zdecydowanie odżył. Zmiana otoczenia i w głównej mierze trenera były przyczyną tego, że piłkarz zaczął znów pokazywać namiastkę swoich umiejętności, którą pokazywał w Lechu Poznań. W reprezentacji zdaje się, że Jan Urban znalazł miejsce i patent na piłkarza, który często zawodził i nie był na poważnie brany w ustalaniu składu reprezentacji.
Kamil Grosicki – weteran, zawodnik Pogoni Szczecin, który przez bardzo długi czas występował w reprezentacji. W barwach Pogoni Szczecin zdobył w tym sezonie 6 goli i dołożył 5 asyst. W tym przypadku należy sobie powiedzieć jednak jasno. Kamil nie dojeżdża już tak jak kiedyś, nie ma takiego przyspieszenia, i jakości by zajmować miejsce zawodnikom takim jak Oskar. Ogromnym atutem Kamila jest jednak doświadczenie i obecność w podobnych momentach w reprezentacji.
***
Jedni powiedzą, że w decydującej fazie kwalifikacji na mundial ważne jest doświadczenie i staż w kadrze. Z kolei ja powiem, że powołanie Oskara w takiej chwili pokaże, drogę jaką chce podążać kadra Jana Urbana. Wskaże, że Jan Urban nie będzie bał się stawiać na młodych graczy w obliczu kłopotów kadrowych i wymiany pokoleniowej. Zresztą ryzyko jest żadne. Jeśli Oskar zaliczy słabsze występy, będzie miał wahania formy i nie będzie gotowy na grę w kadrze, najzwyczajniej w świecie nie otrzyma powołania na kolejne zgrupowanie i będzie czekał na następne. Z kolei jeśli wypali, będziemy mówić o naszej perełce, zawodniku, który może być naszą dumą i w bardzo młodym wieku stanowi o sile naszej kadry. Naprawdę nie warto żyć przeszłością i myśleć, że 20 lat temu kariera Dawida Jańczyka nie potoczyła się tak, jak zapowiadał jego ogromny talent, nie oznacza, że identyczny scenariusz musi spotkać Oskar Pietuszewski.